Tym razem będziemy blogować z Helu! Hej przygoda, przygoda!
Kategorie: Wszystkie | Organizacyjne newsy
RSS
piątek, 11 lipca 2008
Wersja skrócona - efektowna

Znajdziecie ją TUTAJ

Robi wrażenie, prawda? :D

 

wtorek, 08 lipca 2008
Premiera!!

Uwaga Uwaga!

TUTAJ

zamieściliśmy fimik z wyjazdu :-)  Zapraszamy do oglądania!

wtorek, 01 lipca 2008
Po campie

bardzo dziękuję Wam za udział :-)

I do następnego... 

sobota, 28 czerwca 2008
Bentley

Wsłuchując się w szum fal szłam wzdłuż wąskiej plaży. Padający drobny kapuśniaczek wprowadził mnie w świat wyobrażni. Na moment straciłam poczucie czasu i przestrzeni. Ocknęłam się w momencie, kiedy na dłoni poczułam ostre otarcie. Wokół rozciągał się las, na którego skraju rosły dzikie róże. Na horyzoncie zatoki widoczna było stara zabudowa wojskowej torpedowni. SKierowałam swoje kroki w kierunku lasu, aby odnaleść drogę do hotelu, a wtedy moim oczom wyobrażni ukazał się ............

Bentley - Red label

Auto z czerwona etykietą - nazwa modelu pochodzi od firmowego symblu składającego się z litery B wpisanej w czerwone koło otoczone skrzydłami (nie jest to najnowszy model, ale wciąż czuję do niego sentyment). Ma też nawiążywać do innego szlachetnego produktu, z którego słynie brytyjskie królestwo - whiski. Pospolity trunek wychyla się zazwyczaj jednym haustem, szlachetny sączy się długo. Podobnie z Benteyem. Do tego auta nie wsiada się ot tak, po prostu, przejezdża zaplanowaną trasę i wysiada. Jazda nim to sama rozkosz, którą chce się smakować do końca. Delikatnie otwieram drzwi, delikatnie siadam za kierownicą, kluczykiem odpalam silnik i wolniutko udaję się w krainę swojej wyobrażni.

21:49, aga0023
Link Dodaj komentarz »
Czar motorów

Marzenia o morskim szusowaniu pośród olbrzymich fal, z bryzą wody na ubraniu, w promieniach smagających moją twarz - słońca i wiatru zrodziły się już jakiś czas temu. Czas oczekiwaniana wyrafinowany smaczek emocji okazał się całkiem bliski, bo oto właśnie wczoraj ziściły się moje małe, drobne, nieśmiałe marzenia.W warkocie motorów przemierzaliśmy Zatokę Pucką w poszukiwaniu skarbów zatrzymując się na uroczych przystaniach oraz na mierzei. Zatopiona w euforii doznań, rozkoszując się każdą sekundą pokonywanej mili. Było bosko - słońce, smagający wiatr, melodyjnie płynące fale. Był też okrutnie bijący po twarzy deszcz, grożny wiatr i szalone pochylenia motorówki. Przemoczone ubrania, strugi deszczu płynące od czubka głowy spływając po twarzy podsycały rosnącą adrenalinę. Doznania fantastyczne i dokładnie takie, jakie niegdyś zrodziły się w moich marzeniach.

A jednak marzenia czasami się spełniają......

20:25, aga0023
Link Komentarze (4) »
najprzystojniejszy sternik
z drużyny pomarańczowych

12:35, agata744
Link Komentarze (7) »
Jurata, 28 czerwca, godz. 11.30. Bloguję i wspominam.
Kocham góry, lubię po nich wędrować, choć ostatnio już ich nie zdobywam. Kocham góry, ale bez zmrużenia oka przyjęłam zaproszenie Mary i przyjechałam nad morze. Przyjechałam by uczestniczyć - nazwijmy to ogólnikowo - w Maratonie Blogerów, ale również podróż ta, ma charakter wspomnieniowy, sentymentalny. Ostatni raz w Juracie byłam 16 lat temu, przy okazji wyjazdu służbowego do Gdańska. Oj działo się, działo podczas tego wyjazdu. Osiem godzin na najwyższych obrotach, bo tematyka jaką się tam zajmowałam była dla mnie prawie obca, „terenu” i ludzi tez nie znałam. A po godzinach pan Ryszard (odpowiedzialny za mój pobyt) bardzo się starał, wyglądało na to, ze smali do mnie cholewki i zapowiadał się romans. Smalił, ale nie do mnie, ja tylko miałam „przetrzeć” mu drogę do serca mojej koleżanki z którą pracowałam. Przetarłam chyba słabo bo z ich znajomości tez nic nie wyszło. Ale dzięki panu Ryszardowi zwiedziłam dość dokładnie Trójmiasto i Półwysep Helski (m.in. Juratę). Zbyt dużo nie zapamiętałam, bo przez cały czas byłam zła, albowiem węszyłam jakiś podstęp ze strony pana Ryszarda. Bo niby dlaczego był taki miły i uczynny? Wtedy myślałam, ze jest to forma przekupstwa abym na ich niedociągnięcia przymknęła oko, albo liczy dureń na niezobowiązujący romansik z mężatką. Okazało się, ze ani jedno, ani drugie, po prostu facet wybrał niekonwencjonalny sposób zalotów.
Wychodzi na to
że to o mnie


Wenus z Blogosfery
Wynurza się z piany...




W OCZEKIWANIU NA WYJAZD.

Już zaczęliśmy, już blogujemy.

Są jakieś kłopoty z łączeniem - fotek dodawać nie mogę. Mają poprawiać. W oczekiwaniu na poprawę garść dowcipów posyłam.

Na polibudzie najgorsze jest pierwsze pięć lat, potem, na drugim roku, jest już lepiej.

 

Podobno alkohol zgubił niejednego. Być może, ale nie zapominajmy, jak wielu ludzi się dzięki niemu urodziło!

 

Dobrze leczony kac może trwać nawet 3 tygodnie.

 

Abstynent to człowiek o wyjątkowo ubogiej wyobraźni. Nawet nie może wymyślić powodu, żeby się napić...

 

Po latach spotykają się dwaj koledzy ze studiów:

-         Wiesz, Kazik, jak sobie pomyślę, jaki ze mnie inżynier, to normalnie boję się iść do lekarza.

 

10:31, hanula1950
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 19
Zakładki:
Goście!!
Jadą więc piszą, piszą więc jadą
Maraton Blogerów!!
Organizacyjne!
Tagi